Witam, witam.
Oj, dzisiaj pozwoliłam sobie na za dużo rzeczy, oj tak...
Więc:
- po godzinie 8 rano: 2 chlebki Wasa + sałatka z ogórkiem, szynką, kukurydzą, jajkiem zmieszana z łyżką majonezu light i łyżką jogurtu naturalnego, mały jogurt truskawkowy jogobella z płatkami fitness
- po godzinie 13: pitny jogurt danone z płatkami cornflakes
- po godzinie 14: spaghetti (napchałam się nim ZA DUŻO)
- po godzinie 19: 8 chlebków żytnich typu wasa zamaczanych w serku (jadłam na polu, bo było to w przerwie pokazów tanecznych, które oglądałam)
- + pare łyków tymbarka i pół kostki czekolady x.x
- rano 50 superbrzuszków
- no i chwilę temu: 150 odwróconych brzuszków + 350 superbrzuszków + 2 kolejki 6Weidera z tym, że po 5 sekund
- 1h tańca na zajęciach tanecznych w drugiej szkole tańca (gdzie właściwie głównie ćwiczenie ustawień na formację do Mistrzostw, więc właściwie NIC tańca)
Oj, źle, źle.
Ale jest również dobra wiadomość.
Ważyłam się po godzinie 13 i ważyłam równiutkie: 56 kg!
Jednak po zjedzeniu spaghetti (a napchałam się go równo) wzrosło: 56.5kg,
ale trudno by nie wzrosła, jeśli zjadłam więcej niż mogłam zmieścić.
Ale i tak dobrze: 1 kg w 5 dni ;)
Pozdrawiam ;)


Ee tam, się nie przejmuj. :) Ładnie było, ćwiczeń też trochę więc jest git. Trzymaj się. ;*
OdpowiedzUsuńMało ćwiczeń?! ;o No co Ty mówisz, według mnie ćwiczysz bardzo dużo, jeszcze trochę więcej to zamienisz się w kulturystę ;D Ah to spagetti, ciężko mu się oprzeć . Spali się, nic się nie martw ;*
OdpowiedzUsuńNie dramatyzuj, jest okej ;-)) . Musisz po prostu oprzeć się tej czekoladzie, po prostu czyste zło ;DD . 3mam kciuki i zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńnie jest źle z jedzeniem, tylko może rzeczywiście za dużo spaghetti, a tak to nie jest źle ;]
OdpowiedzUsuń'ważyłam równiutkie: 66 kg!' tak masz w notce... a na górze nad notką, że ważysz 56.. gdzieś jest błąd, czy ja nie umiem czytać? ;DD
z ćwiczeniami też jest ok.. ; )
Dużo ćwiczeń, duużo. ;D Ważne, że są w ogóle, a nie siedzenie na dupie i chęć schudnięcia ;p pamiętaj, każdy ruch się liczy ;)
OdpowiedzUsuńCo do bilansu, to na prawdę sporo, ale raz się żyje ;p Trzeba czasami poszaleć, widocznie dziś był ten dzień. Tak to czasami jest. trzeba się wziąć w garść i będzie dobrze ;)
Dziękuję za odwiedziny. Troszkę spierniczyłam swój piękny bilans :(
OdpowiedzUsuńWg. mnie ćwiczysz sporo dziewczyno i na pewno te spaghetti już się spaliło :) Trzymam kciuki i dodaję.