57 56 55 54 [53] 52 ...

sobota, 21 kwietnia 2012

Dzień jedenasty i dwunasty!

Taaaak, koleżanka u mnie wczoraj nocowała.
W dniu było, spoko, a później zostawię bez komentarza... :


(dzień jedenasty)
  • rano koło 8 płatki fitness z mlekiem
  • w szkole od 12 do 15 jedno jabłko
  • po 16 jeden placek ziemniaczany i jabłko
  • (i tu się zaczyna) od godziny bodajże 9, lub 10 - 30 WAFELKÓW po 35 kcal jeden i trochę chrupków kukurydzianych
(Łącznie koło: 1700 kcal?)
Maasaaakra. A i piłam oranżadę, która ma 0 kcal i "jadłam" 2 tosty z nią (czyli gryzłam i wypluwałam).
Aż, gdy szłam spać było mi niedobrze po tych wafelkach..
I następnego dnia, czyli dziś, staję na wadzę chwilę po śniadaniu i patrzę: 55.3 i myślę: uffff... Następne po "wypróżnieniu się" (nie, nie wymiotach) staję i patrzę.. 54.3 !!!!!
Jak ja dawno nie widziałam takiej wagi! o.O I jeszcze zdziwiłam się, bo wczoraj się tyle zjadłam!


a ćwiczenia:
  • 1,5h mocnego dancehallu
  • zero ćwiczeń na brzuch (fuck)




(dzień dwunasty) dziś:
  • rano po 9: 2 wafelki te co wczoraj, mleko z połączeniem płatków fitness, musli itp. (miałam po troszkę wszystkich, bo nie miałam na tyle jednych by dać x.x)
  • po 14: spaghetti
  • po 16:30 : jogurt jogobella z musli
  • po 19: mleko z musli (zaktualizowane)
Łącznie: koło 900/1000 kcal?


Ćwiczenia:
  • jak narazie żadne.
Potem jakieś zrobie i zrobie edita.
Nie zrobiłam żadnych. (zaktualizowane)


Dzień 3 wyzwania.
Zdjęcie które Cię inspiruje.

Dzień 4 wyzwania.
Czy zdarza Ci się obżerać?
Przed rozpoczęciem odchudzania obżerałam się CODZIENNIE. Potrafiłam w szkole zjeść 2 batoniki, a następnie wieczorem całe opakowanie KINDER MAXI, jadłam więcej niżeli mieściłam i niezdrowe rzeczy typu tosty itp. i o późnych godzinach (nawet 22) :|  A teraz zdarzyło mi się tylko: w dzień jedenasty :/




Potem też poodpisuje na komentarze,
3majcie się!<3

7 komentarzy:

  1. Jakbym miałam wafelki teraz w domu, to pewnie bym je skubnęła... Na szczęście ich nie ma. A spotkania ze znajomymi zawsze się tak kończą ;) Więc trzeba ich wyganiać haha

    OdpowiedzUsuń
  2. hahah, ja mam podobnie w dzień spoczko, a jak ktoś przyjdzie to się zaczyna armagedon jedzenia ^^ Gratuluję wagi <3 Ja właśnie wybieram się biegać :) Musze spalić to co żem zżarła bo jutro ważenie. xD

    Chuudnij <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam oj tam to tylko wafelki... jak pamiętam moje spotkania z koleżankami to szły zawsze chipsy, czekolada, pepsi... to był nas stały zestaw ;D Jest dobrze ;) A co do wagi to może jesteś przed okresem? Albo coś tam? Czasem takie wąchania ale to chwilowe nie trzeba tak wpatrywać się w te cyferki w końcu ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahah oczywiście chodziło mi o wahania nie wąchania ;D Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. 30 wafelków??? Błagam. Spotkanie z koleżanką nie jest jednoznaczne z obżeraniem się. Pomyśl ile mogło być mniej gdybyś nie zjadła tyle. Nie mówię, że w ogóle bo w takich chwilach ciężko się powstrzymać, ale 30?!

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo, jak ładnie schudłaś, gratuluję motylku <3
    ćwiczyć muszę, bo za dużo razy odpuszczałam sobie, koniec z tym. ;)
    staram sie jeść jak najmniej, a jedzenie ze szpitala wywalam w pizdu. :D 3maj sie, chuudnij ; *

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzę, że następnym razem się powstrzymasz :) A wymiotowanie to nie wyjście pamiętaj! Ta jajecznica była ok z 2 jaj(150kcal) z dodatkami myślę, że wyszło ok 200kcal- zależy też na jakiej ilości tłuszczu była smażona, ale tego nie jestem w stanie stwierdzić, bo tata robił...

    OdpowiedzUsuń